Polski Polski   English English  

O mnie słów kilka ...

Para mi solo recorrer los caminos que tienen Corazón,
Qualquier camino que tenga corazón
Por ahiyo recorro, y la unica prueba que vale es atrauesar todo su largo.
Y por ahi Yo recorro mirando, mirando, sin aliento.

Ja wędruję tylko po ścieżkach obdarzonych sercem,
Po ścieżkach, które mogą mieć serce.
Po nich wędruję, bo przemierzyć je do końca to jedyne wyzwanie warte podjęcia.
Oto którędy wędruję i patrzę, patrzę z zapartym tchem.

No tak ..., skoro jest to moja stronka osobista, to musiałbym coś więcej tu o sobie napisać :).

Jeden obraz za tysiąc słów

Na dobry początek, ponieważ, jak stare przysłowie mówi: "Jeden obraz wart jest więcej, niż tysiąc słów" postarałem się zamieścić swoje, jak najwięcej mówiące, zdjęcie.

zdjęcie Mirosława przechodzącego na drugą stronę

Tak, ta osoba na zdjęciu obok, to właśnie ja.

Kilka godzin sesji zdjęciowych, dziesiątki pozycji i miejsc, setki ujęć, przeglądanie, wybieranie i w końcu jest - zdjęcie, które choć trochę oddaje mnie *).

Być może na pierwszy rzut oka to zdjęcie nie powala, jednakże zwróć swoją uwagę, proszę, na bogatą symbolikę, jaka w nim jest zawarta.

Zauważ, proszę, następujące elementy:

  • most - symbol przejścia od jednego stanu do drugiego, a także połączenia jednego elementu z drugim, podjęcie wezwania przejścia na drugą stronę.
  • zatrzymanie się - symbolizuje rozwagę, umiejętność dokonywania przemyśleń i zatrzymywania się w rozpędzonym dokoła świecie; symbolizuje również oczekiwanie na kolejną osobę, jakiej można pomóc w przejściu na drugą stronę.
  • rzeka - symbol ciągłej zmiany, wiecznego ruchu, dostosowania się do swojego koryta, a jednocześnie umiejętne powolne i systematyczne go kształtowanie.
  • kamienie na brzegu - symbol stałości wobec przeciwności losu, umiejętności opierania się i stanowczości, umiejętności wyrażania własnego zdania i obstawania przy nim.
  • włosy długie, choć spięte, to jednak rozpierzchnięte - symbolizują gotowość do przyjmowania i wychwytywania pojawiających się naokoło wibracji, przetwarzania ich w pozytywną energię i kumulowania jej, a następnie do odpowiedniego jej rozprowadzania.
  • sceptyczny uśmiech i przenikliwe spojrzenie - symbol wglądu w każdą sprawę taką, jaką ona jest, odrzucenia wszystkich pryzmatów przeszłych naleciałości, a także planów na przyszłość; podejścia do każdej sprawy z pogodą ducha, a jednocześnie z odpowiednim dystansem.
  • czarno - biała szachownica na koszuli - symbol koła życia, dobra i zła, unicestwienia i odrodzenia, wiecznego następowania pór dnia i roku. Z drugiej strony symbol umiejętności dostosowania się do zmieniających się warunków, elastyczności w przechodzeniu z jednej sytuacji do drugiej, szybkiej reakcji (nagła zmiana koloru) lub powolnego przejścia (paskowane przejścia).
  • poręcz - symbol oparcia, zarówno gotowości jego ofiarowania, jak i przyjęcia.
  • krótkie spodenki - okazują otwartość i brak skrytości - wiadomo, że nawet najbardziej eleganckie spodnie garniturowe nie zakryją wystającej "słomy z butów", tj. "wieśniactwa" rozumianego oczywiście jako stan umysłu, a nie miejsce pochodzenia.
  • parasol - symbol gotowości do ochrony, szczególnie udzielenia ochrony przed przeciwnościami losu - zamknięty i opuszczony w dół nie zatrzymuje spadającego "deszczu obfitości".
  • zieleń w tle - symbolizuje urodzaj, życie i płodność, ciągłą ekpansję i naturalną aktywność (analogicznie do rozrostu roślin), zarówno w sferze fizycznej, jak i emocjonalnej, duchowej i mentalnej.
  • fiolet spodenek - kolor symbolizujący duchowość umieszczony w dolnych partiach ciała symbolizuje wyrównywanie zwierzęcej energii i bardziej świadome jej wykorzystanie.
  • błękit trampek i poręczy - kolor symbolizujący wyobraźnię, talenty twórcze i zdolność komunikowania się. Błękit pojawiający się na nogach symbolizuje umiejętność dojścia do celu, wybierając najciekawszą, właściwą i bezpieczną, choć może nie najkrótszą drogę.

Czy też od razu widziałeś tak wiele na powyższym zdjęciu? Jak Ci się podoba moje tłumaczenie symboliki? OK, teraz może już nieco na poważniej.

Ja o sobie ...

Postanowiłem pojawić się na tym świecie w ostatnim ćwierćwieczu XX wieku. Tym razem wybrałem kochającą się dwójkę ludzi mieszkającą na południu Polski, z którymi w dalszej perspektywie stworzyłem równie kochającą się rodzinę.

Już od dzieciństwa bardzo interesowały mnie wszelkie aspekty budowy i struktury naszego świata. Do tej pory rodzice wspominają, jak jako dziecko fascynowałem się wszelkimi doświadczeniami fizycznymi i chemicznymi objaśniającymi działanie otaczającej mnie rzeczywistości. Odkrywanie kolejnych praw rządzących światem i układanie ich w ciągi przyczynowo - skutkowe było dla mnie pokusą nie do odparcia.

W miarę jak stawałem się coraz starszy zaczynałem się również interesować nie tylko postrzeganą rzeczywistością, ale również sposobami i możliwościami jej postrzegania. To zaczęło mnie prowadzić do łączenia nauk przyrodniczych z psychologią. Idąc dalej włączyłem się w nurt subiektywnego postrzegania świata i jego własną kreację. Przyszedł wówczas okres fascynacji naukami wschodu i jego filozofią - zrozumiałem w końcu ideę głoszoną przez joginów, że "to nie ja jestem w świecie, lecz świat jest we mnie". Pogrążanie się w coraz bardziej pseudonaukowych lekturach, wkraczających w religie, szamanizm, i inne powiązane z tym tematy, nie spowodowało jednak żadnego uszczerbku na moim racjonalnym myśleniu (przynajmniej tak mi się wydaje ).

Chęć posiadania wszystkiego poukładanego według przyjętych, określonych zasad i, mimo wszystko, lenistwo w opanowywaniu pamięciowym dużych ilości informacji, spowodowała, że zdobyłem wykształcenie matematyka. Oczywiście, gdy już poszedłem na studia matematyczne, z lenistwa oczywiście, to od razu musiała być to matematyka stricto teoretyczna, jak najbardziej oderwana od rzeczywistości. Po jakimś czasie, miło spędzonym na uczelni, musiałem jednak pomysleć o zarabianiu na własne utrzymanie.

Wtedy pojawiła się informatyka. W niewielkiej firemce informatycznej nauczyłem się co nieco o bazach danych i sposobach pisania oprogramowania opartego na nich, a w szczególności oprogramowania mapowego. Ponieważ oprogramowanie nie zawsze działało poprawnie, więc moja wewnętrzna potrzeba układania wszystkiego według przyjętych przeze mnie pewnych zasad stała się motorem do konstruktywnej krytyki. W taki to też sposób stałem się krytykiem informatycznym dbającym o jakość wychodzącego oprogramowania. Z czasem zacząłem poznawać dalsze tajniki pisania różnorodnego oprogramowania, a także inne, coraz większe "firemki" działające w branży IT ...

Jednocześnie, obserwując zachowania społeczne, szczególnie te związane z rozwojem technologi informatycznych, natknąłem się na zjawisko ebiznesu oraz niemal równocześnie, tak zwanych, biznesów współdzielonych. Postanowiłem więc, że i ja również spróbuję odkroić kawałek z tego tortu.

W taki oto sposób narodziła się i ta stronka.

Jeszcze może kilka słów, jaki jestem prywatnie.

Mogę powiedzieć, że mimo wszystko i, przede wszystkim, jestem kochającym mężem i synem.

Jaki mam charakter? Hmm ... w teście enneagramu wyszlo mi, że jestem piątką, a dokładniej piątką ze skrzydłem w cztery (5w4). Zgadzam się w dużej części z zamieszczonym opisem, a myślę, że i moi znajomi również potwierdziliby wiele z zamieszczonych tam cech. Polecam również zrobić sobie taki test.

zdjęcie Mirosława przechodzącego na drugą stronę

Jeśli ktoś wierzy w determinizm naszego charakteru wyznaczony poprzez położenie planet w chwili naszego przyjścia na świat i potrafi odczytywać horoskop, to może mnie przejrzeć - zamieszczam na poniższym obrazku mój horoskop.

Jakikolwiek nie byłbym, polecam Ci posłuchać kultowej piosenki, zawierającej poglądy z jakimi całkowicie się identyfikuję.


przycisk video


Inni o mnie ...

Poniżej zamieszczam kilka opinii na mój temat:

„Hmm, … jaki jest Mirosław? … Znam go praktycznie od urodzenia, jednak nieustannie wydaje mi się, że znam go naprawdę niewiele i wciąż poznaję, poznaję na nowo i od początku. Parafrazując jedną z bardzo poważanych przez niego ksiąg, mógłbym powiedzieć, że „Mirosław, którego można opisać słowami nie jest tym prawdziwym Mirosławem, jakim jest”.
Jest on, z pewnością, osobą poszukującą, odkrywającą kolejne aspekty otaczającej go rzeczywistości, a jednocześnie szukającą prostoty życia. Jak sam kiedyś pomyslał „jest szczęśliwym poszukiwaczem świętego Graala, podążającym za nim z uczuciem, że jest on już tylko o krok przed nim”. Ścieżki jego poszukiwań zawsze były skierowane w stronę ścieżek, jakimi kroczą jogini, kahuni, nagualowie, mysliciele, przywódcy duchowi … Ma nadzieję na ścieżkach tych odnaleźć, a tak naprawdę, nie tyle odnaleźć, ile tworzyć, budować i pozostawiać radość, szczęście, miłość i świadomość wszystkiego tego, co w życiu najpiękniejsze.
Na codzień Mirosław jest zwykłym facetem. Z wykształcenia i wykonywanej pracy jest matematykiem i informatykiem, z zamiłowania filozofem i psychologiem, zafascynowanym możliwościami, jakie kryją się zarówno w otaczającym go świecie, jak i w jego własnym wnętrzu, a szczególnie w sposobie postrzegania tego wszystkiego i tworzenie przez to postrzeganie.”

~Mirosław Kalus (autoopinia…)

Myślę, że za niedługo pojawią się tutaj opinie i innych ludzi, którzy zechcą opisać, jak mnie widzą.